1.
Leśniczy spotyka kłusownika w lesie.-Co pan tu robi?-Jak to co? Kłusuję i pokłusował dalej.
2.
Mama mówi do syna:
- Nie możemy trzymać koni w domu. Pomyśl o zapachu!
- Daj spokój, przyzwyczają się.
3.
Zastęp początkujących jeźdźców próbuje ruszyć kłusem
- Wio! wio! - woła do konia pierwszy
- Nie 'wio', tylko łydka - krzyczy trener
Na to delikwent woła jeszcze głośniej
- Łydka! łydka!
4.
Jedzie z zaprzęgiem gospodarz, zatrzymuje go znajomy.
- Co wy tam wieziecie pod tą plandeką?
- Siano - szepcze gospodarz.
- A dlaczego mówicie tak szeptem? - dziwi się znajomy.
A gospodarz na to:
- Żeby koń nie usłyszał...
5.
Po wyścigu zdenerwowany trener krzyczy na dżokeja:
- Przecież na ostatniej prostej mogłeś pobiec szybciej!
- Pewnie że mogłem , ale szkoda mi było konia zostawiać.
To do po długim weekendzie !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz